Przysłup, Oberża Biesisko, A.D. 2003
Byłam tu nie raz i tym razem nie mogłam pojechać gdzie indziej. Jak się domyślasz jestem w Biesisku.
Chcę spotkać Cię tu jak najszybciej.
Siedzę przy dębowym barze i wybieram - może pieczynki, albo pstrąg, nie, naleśniki z owocami (jadłam wczoraj schabowego - ale porcje!).
Mieszkamy w dwuosobowym pokoju, oczywiście z łazienką. Wszystko za przystępną cenę.
Czas spędzamy bardzo mile, brakuje go nam, aby wykorzystać wszystkie oferowane rozrywki. Jeździliśmy na koniach, w planach są także sporty ekstremalne - rowery górskie, zjazd na linie, przejście mostem linowym, jazda na nartach za koniem i psie zaprzęgi. Podobne atrakcje można zamówić również dla większych grup, zastanawiam się czy nie zrobić tutaj firmowej imprezy.
Byliśmy także nad Soliną, to niedaleko Przysłupia - znam skrót.
Miśkowi tak się spodobało, że zarezerwował pokój w lutym na ferie. Zimą jest tu równie atrakcyjnie.
Wyciąg narciarski znajduje się we wsi oddalonej o parę kilometrów, w pobliżu jest również basen kryty, drogi są przejezdne, mimo tak dużej ilości białego, gęstego śniegu.
Gospodarz obiecał nam prawdziwy kulig z pochodniami, po takiej sannie rozgrzejemy się przed kominkiem grzanym winem.
W maju, kwietniu można naprawdę wypocząć. Wszechobecny spokój i zapach budzącej się przyrody jest nie do opisania, musisz sama to przeżyć. Mamy wrażenie, że jest to ostatnie tak urocze miejsce na Ziemi.
Dzisiaj w planach mamy pieczenie barana.
Właśnie podchodzi oberżysta, a ja nie mogę się zdecydować: grzane piwo, czy wino...





